Zaloguj się

Wodzenie niedźwiedzia

Śląsk Opolski

Opis tradycji

Wodzenie niedźwiedzia – zwane także: berami, wodzeniem bera, bakusami, kluczeniem bera oraz łażeniem z berym.

„…Stary niedźwiedź mocno śpi…” a jak się zbudzi będzie zły?

Chyba każdy z nas, młodszy, czy starszy, zna tę przedszkolną piosenkę o śpiącym złym potworze, który jak się tylko zbudzi to nas wszystkich pozjada.

Czy jednak niedźwiedź może symbolizować coś innego niż zło?

Pod koniec zimy gdy nasz poczciwy, stary niedźwiedź jeszcze mocno spał, ludzie kończąc okres karnawału, oddawali się ostatecznym hulankom przed okresem Wielkiego Postu. Chcąc zapewnić sobie powodzenie, dostatek i urodzaj w ciągu dalszego przebiegu roku, trzeba było pozbyć się zła. Ponieważ
pod ręką nie było akurat kozła – wiadomo, że na ofiarę najlepiej nadaje się matołek z rogami – wzięto na powróz niedźwiedzia. Oprowadzano go po pobliskich miejscowościach by zrzucić na niego wszystkie problemy okolicznych mieszkańców. Jednak ludzie, jak to ludzie – z natury przewrotni – brali spotkanie z naszym pupilem jako coś dobrego, więc symbolika i znaczenie „Wodzenia Niedźwiedzia” jest dosyć szerokie, a przez to ciekawe i bogate.

„…pierwsza godzina niedźwiedź śpi…” czy aby na pewno?

Wróćmy jednak do początku historii i prześledźmy razem całe to niesamowite zjawisko.

W kilku regionach Polski, między innymi w okolicach Gliwic, Raciborza, Tarnowskich Gór, Wodzisławia, Lublińca oraz na Śląsku Opolskim zwyczaj Wodzenia Niedźwiedzia był znany już w średniowieczu, kiedy na Śląsku można było jeszcze spotkać niedźwiedzie. W XVII i XVIII wieku podobno do tej zabawy brano nawet na spacer prawdziwego oswojonego zwierzaka. Jednym z pierwszych, który wspominał ten zwyczaj był polski działacz, poeta, prozaik, pionier oświaty ludowej oraz etnografii na Śląsku, tłumacz języka polskiego, czeskiego i niemieckiego, publicysta, nauczyciel i organista – Józef Piotr Lompa (ur. 29 czerwca 1797 w Oleśnie, zm. 29 marca 1863 w Woźnikach).

Słowo „wodzenie” pochodzi od czasownika „wodzić”, co oznacza jak podaje słownik PWN – idąc, prowadzić kogoś w różne miejsca – jednakże gdy spojrzymy lekko niżej podaje również: „wodzić się” w dawniejszym znaczeniu oznaczało „mocując się z kimś, przeciągać jeden drugiego z miejsca na miejsce”.

To znaczenie trafia w sedno tego, jak dokładnie ten zwyczaj wyglądał i jak wygląda do dziś.

Zaczyna się od tego, że mamy naszego bohatera – niedźwiedzia, zazwyczaj jest to jednak mężczyzna, młody, silny, ubrany w naturalne futro lub w grochowinę (sucha łodyga grochu) bądź słomę. Słoma jak to słoma potrafi wystawać, nie dość, że z butów to i niedźwiedziowi z pod pazura.

Misio ma też swoich asystentów, lub – jak kto woli – oprawców (w zależności jak na to spojrzymy), ponieważ ktoś naszego misia musiał „wodzić za nos”. Dawniej niedźwiedzia prowadził najczęściej chłop lub cygan, dzisiaj jego miejsce zazwyczaj zajmuje dziad.

Bardzo często towarzyszą naszemu wodzonemu inne barwne postacie i w skład epickiej ekipy mogą wchodzić: kominiarz symbolizujący bezpieczeństwo, zapewne również szczęście, diabeł od brudnej roboty, policjant szuka by się do czegoś przyczepić i wręczyć mandat, strażak sprawdza stan przeciwpożarowy, gajowy lub leśniczy (ważna rola w orszaku ale do tego dojdziemy później) para
młoda zapraszała domowników na swoje wesele (zabawę odpustową), ich druhny i drużbowie, złodziejka kradnie jedzenie, gazeciarz, lekarz (też odgrywa ważną rolę w grupie ale o tym trochę dalej), aptekarz rozdaje leki, cyganka wróży z kart oraz odbiera podarunki, ksiądz błogosławi mieszkańcom oraz wszelakiej maści muzykanci, figlarze, kuglarze i absztyfikanci. Tradycyjnie byli to kawalerowie.

„… My się go boimy na palcach chodzimy…” Miś do tańca i do różańca.

Nasze barwne towarzystwo wędrowało od miejsca do miejsca, a nasz misio tańcował z gospodyniami napotkanych domostw, zaczepiał młode pannice i skocznie podrywał towarzystwo do wspólnej zabawy.

Śpiewano i głośno grano, powodowało to, że szara dobiegająca końca zima stawał się barwniejsza. Gospodynie podkradały niedźwiedziowi kawałki jego „futra” (słomę) i podkładały jako wyściółkę dla kur i kaczek, by te dużo i dobrze niosły w gospodarstwie.

Za wprowadzanie tak dobrej atmosfery i w ramach podziękowania niedźwiedź i jego kompania dostawali od mieszkańców jedzenie, gorzałkę, a niekiedy pieniądze. Podejrzewam, że w ówczesnych gawrach można by również znaleźć walające się po kątach karty bankowe na, których można by znaleźć jakieś niezłe sumy pieniędzy. Ci którzy uchylali się od „obowiązku” składania daniny na rzecz korowodu byli smarowani przez kominiarza lub diabła sadzą na twarzy. Wiadomo chytrusa trzeba oznaczyć.

Zebrane dobra oraz pieniądze nasze hulaki wykorzystywali później w karczmie, podczas końcowej zabawy ostatkowej.

„… jak się zbudzi to nas zje…” Chyba jednak nie!

Na koniec zabawy okazywało się, że nasza piosenka jest jednak prorocza. Miś zazwyczaj okazywał się wcieleniem wszelkiego zła, sił nieczystych i śmierci. Niedźwiedź sprowadzał na nas nieszczęścia przez cały poprzedni rok, więc do akcji musiał wkroczyć gajowy ze swoją dubeltówką. Uczestnicy parady stwierdzali, że winien wszelkich, przykrych sytuacji w życiu jest niedźwiedź i niestety los „potwora” na tym łez padole zostawał zakończony. Lekarze nachylał się nad denatem sprawdzał czy rzeczywiście już skonał i potwierdzał ten fakt swoim autorytetem. Po wykonaniu wyroku na naszym koźle tzn. niedźwiedziu ofiarnym, biesiadnicy chętnie bawili się dalej, pijąc przy tym wino, mające imitować krew naszego futrzastego ziomka.

Podobno dawniej nasz puchatek brał na ten jakże przesympatyczny spacer jeszcze jednego kompana. Było to mały niedźwiadek, który pilnie uczył się tego jak ma zachowywać się, by w przyszłym roku zająć miejsce starszego kolegi.

Gwar milknie wraz ze świtem Środy Popielcowej. Sadza z twarzy zmienia się w popiół na głowach wiernych. Gawra opustoszała, zwłoki potwora leżą odłogiem. Ludzie wracają do swoich codziennych obowiązków. Tylko mały niedźwiadek wypatruje następnego roku mając nadzieję, że nie przytrafi się w nim nic strasznego bo znowu na kogoś trzeba będzie zwalić winę. Śpij niedźwiadku przyjdziemy po ciebie za rok.

Obecnie na terenie Górnego Śląska istnieje kilka grup odtwarzających tę
barwną tradycję.

Dodatkowe informacje

Typ tradycji: Religijna
Ciekawostka: Zwyczaj wodzenia niedźwiedzia na Śląsku Opolskim został wpisany na Krajową
Źródła:

https://archiwum.nikidw.edu.pl/2022/01/17/wodzenie-niedzwiedzia-na-slasku-opolskim
-stary-karnawalowy-zwyczaj-wpisany-na-krajowa-liste-niematerialnego-dziedzictwa-kulturowego/
https://podroze.onet.pl/ciekawe/na-opolszczyznie-wodza-niedzwiedzia
https://www.opolskie.pl/2019/02/chcemy-pochwalic-sie-naszym-dziedzictwem/
https://pl.wikipedia.org/wiki/Wodzenie_nied%C5%BAwiedzia#
https://sjp.pwn.pl/
https://niematerialne.nid.pl/krajowa-lista-niematerialnego-dziedzictwa-kulturowego/
https://www.youtube.com/watch?v=K0PnrWSuhew

Zdjęcie: Regionalny Instytut Kultury w Katowicach, CC BY 4.0 <https://creativecommons.org/licenses/by/4.0>, via Wikimedia Commons

Autor: Leszek Górecki

Lokalizacja

Podziel się dalej

Zobacz inne tradycje